Pierwsza doba z aparatem za mną. Jak było?
Na początek fotka górnego łuku. Niestety nie mam ani dobrego aparatu ani lusterka, więc wyszło, jak wyszło, ale dowód jest:)
Jeszcze wczoraj niemiła niespodzianka - dolny łuk wypadł mi z zamka na prawej, dolnej siódemce. Nie wiem, kiedy dokładnie to się stało, po prostu w pewnym momencie poczułam językiem luźną końcówkę druta. Trochę się zdenerwowałam. Wiem, że odpadające druty i zamki zdarzają się dość często, ale nie sądziłam, że spotka mnie to po kilku godzinach od założenia aparatu. Tym bardziej, że praktycznie w żaden sposób go wczoraj nie "męczyłam". Tak czy inaczej, jutro z samego rana muszę się dobijać do mojej ortodontki z moją pierwszą awarią.
Wieczorem język zaczął się zauważalnie obcierać o zamki na dolnych siódemkach, więc przed pójściem spać zakleiłam je woskiem ortodontycznym. Nie poszło mi to zbyt sprawnie i szybko, ale zgaduję, że wkrótce nabiorę wprawy. Czytałam różne historie o budzeniu się rano ze zmasakrowanym językiem, ale postanowiłam zaryzykować i na razie nie zaklejać pozostałych zamków. Decyzja chyba była dobra, bo rano język był praktycznie w porządku.
Trochę gorzej z samymi zębami. Same z siebie może nie bolą, ale przy dotyku, myciu nie jest komfortowo, momentami mam takie wrażenie, jakby mi wszystkie miały wypaść.
Zrobiłam w Internecie małe zakupy zębowe. Zamówiłam sobie zapas wosków
(w tym świecący w ciemności - jak szaleć to szaleć, a co!) i
ortodontyczne końcówki do mojej szczoteczki elektrycznej. Niedługo
pewnie przekonam się, czego jeszcze potrzebuję.
No i oczywiście kontynuacja walki o niezagłodzenie siebie i dziecka. Przedtem praktycznie cały czas coś podjadałam - jabłko, orzechy, ogórek kiszony, batonik, kabanos...;( A teraz? O gryzieniu mogę zapomnieć, rano zjadłam trochę jajecznicy, ale przegrałam z kromką chleba bez skórki. Ogórka zastąpiłam zupą ogórkową (mam w ciąży klasyczną ochotę na kiszone), ale prawda jest taka, że cały czas jestem głodna i coraz bardziej załamana. Ciąża wiąże się z ograniczeniami, ale przynajmniej mogłam dobrze zjeść. A teraz?;(
Wczoraj u ortodonty zrobiłam sobie zdjęcie spodziewanego efektu leczenia, żeby w trudnych chwilach się motywować i dobrze przeczuwałam, że będzie potrzebne... Oto jak to ma wyglądać:
Więc jeśli nie padnę z głodu albo w rozpaczy nie wyrwę sobie tego nieszczęścia z ust kombinerkami, to za jakiś czas będę się chwalić czymś mniej więcej takim jak wyżej.


A nie myslalas o invisalign? Wada nie wydaje sie az taka wielka jak opisujesz (w kazdym razie w gornym luku)
OdpowiedzUsuńInvisalign podobno nadaje się do małych wad, a mojej nikt tak nigdy nie nazwał:) Ortodontka też mówiła, że jedyną opcją jest dla mnie stały aparat (a leczą tam też invisalignem). Może z przodu tego mocno nie widać, ale mam dość spory nagryz (chyba tak to się fachowo nazywa) i baaardzo dużo przestrzeni między dolnymi i górnymi jedynkami. Pomyślę o wrzuceniu zdjęcia cefalometrycznego - tam to dość dobrze widać. No i z invisalignem chyba nie miałabym szans na zamknięcie luk po szóstkach.
UsuńCześć, czy mogłabym Ci zadać parę pytań szczegółowych mailowo?
OdpowiedzUsuńBędę wdzięczna za kontakt :)
Pozdrawiam,
Marta
Cześć, jasne. Dodałam e-mail do kontaktu: eff.incognito@gmail.com
Usuń