niedziela, 17 stycznia 2016

Lepiej późno niż później

Niektórym szczęśliwcom zęby wyrosły prosto. Inni przeszli skuteczne prostowanie w wieku -nastu lat. Ja należę do... tej trzeciej grupy. W moim szkolnym środowisku noszenie aparatu wiązało się z towarzyskim samobójstwem, a i moi rodzice jakoś niespecjalnie naciskali na ortodontyczną interwencję. I tak moje krzywulce dotrwały razem ze mną do wieku dorosłego. A ja nauczyłam się z nimi żyć i w pełni je zaakceptowałam... No dobra, w tę bajkę nikt nie uwierzy:)

Krzywe zęby może nie spędzają mi snu z powiek, bo i z nimi potrafię czuć się atrakcyjna, ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie są dla mnie problemem. Z zazdrością spoglądam na prościutkie piękności w ustach niektórych, opanowałam do perfekcji powściągliwy grymas a la Mona Lisa i gotuję się w środku, gdy słyszę "uśmiech!" podczas robienia zdjęć. Dlatego też temat aparatu powracał w mojej głowie co jakiś czas, ale nigdy nie miałam dość czasu i siły, by przejść się do ortodonty i podjąć jakąś decyzję. Aż moja własna szczęka mi trochę z tym pomogła...

W grudniu zeszłego roku dopadł mnie ból lewego stawu skroniowo-żuchwowego. Szybko znalazłam przyczynę. Moje górne i dolne jedynki praktycznie nie mogą się zetknąć. To spowodowało, że przy gryzieniu czy łapaniu zębami różnych rzeczy, nieświadomie wyrobiłam sobie dziwny i szkodliwy nawyk - przesuwam dolną szczękę w poziomie, by zetknąć dolną dwójkę z górną trójką i taką "konstrukcją" łapię i gryzę. Wniosek był mało optymistyczny - krzywulce przestały być tylko problemem estetycznym i zaczęły być zdrowotnym.

Umówiłam się z ortodontą i, chociaż szczęka przestała boleć po zmianie nawyków, głupio by było się wycofać. A kiedy dowiedziałam się, czym jest aparat Incognito, nie chciałam słyszeć o innym rozwiązaniu. To aparat przygotowany indywidualnie i montowany od wewnętrznej strony zębów. Wizja prostowania zębów bez pokazywania całemu światu metalowego rusztowania oczarowała mnie całkowicie. A w mojej ocenie w polskim Internecie wciąż mało jest opinii i wrażeń użytkowników o tym aparacie - dlatego postanowiłam założyć bloga, by podzielić się swoimi.

Jeszcze nie mam aparatu, ale jestem zdecydowana na 100%. W przyszłym tygodniu mam piaskowanie i wyciski, a później sześć tygodni czekania, aż Niemcy zmajstrują moją indywidualną, złotą, zębową zbroję. W miedzy czasie, w przyszłym poście, obiecuję "pochwalić się" zdjęciem moich niesfornych zębiszczy i opowiedzieć trochę ich historię.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz