środa, 18 maja 2016

Drugi miesiąc z aparatem i... nic!

Powoli minął sobie drugi miesiąc z moim aparatem. Na pierwszej i póki co ostatniej wizycie kontrolnej ortodontka zaprosiła mnie na następną dopiero za dwa miesiące, więc został miesiąc czekania. Nie wiem, czy ten długi czas to dlatego, że łuk nie wykonał jeszcze całej przeznaczonej dla niego pracy (jak oficjalnie twierdzi orto) czy po prostu tak marudziłam o tym, że boli, że zdecydowała się dać moim zębom trochę wytchnienia.

Ból zdecydowanie zelżał (chociaż z siekaczami nadal bywa ciężko), mogę jeść więcej rzeczy i coraz częściej zapominam o tym, że w ogóle noszę aparat. Ale coś za coś, bo efektów nie widzę żadnych:( Więc zdjęć nie będzie. Góra może się jeszcze minimalnie wyprostowała w porównaniu do tego, co było miesiąc temu, ale dół dalej stłoczony i pokrzywiony. Szpara pomiędzy dolną jedynką i dwójką się najpierw zrobiła, a potem z powrotem zamknęła. I tyle. Przyglądam się wszystkim szczegółom dolnego łuku i naprawdę nie potrafię znaleźć żadnej różnicy w porównaniu ze zdjęciami z poprzedniego miesiąca.

Tyle z obiecanych szybkich zmian.

1 komentarz:

  1. Po pierwsze jestes w ciazy to wplywa na uzebienie i moze nie chce tego prxyspiszac. Po drugie moze Twoj orto nie jest doswiadczony wystarczajaca i trzyma sie mocno planu. Inna sprawa ze co 6 tygodni to zadko a tym bardziej co 2 miesiace. Ja mam wizyty co 3-4 tygodnie, nie mialam dluzszej przerwy w zasadzie a dluga droga jeszcze przedemna. Powodzenia i cierpliwosci :)

    OdpowiedzUsuń